niedziela, 30 sierpnia 2009

paranoidus androidus.

Co tam, co tam.
Po koncercie r. jeszcze większe zdziczenie psychiki odczuwam i podejmuje życiowe decyzje.
Stwierdziłam, że jak ten gościu z discovery - rzuce wszystko w cholerke i wyrusze do Dakoty, wpierniczać psie jagody, zjeżdżać na tyłku z glinianych górek.Udowodnie, że wszędzie przetrwać można. Naprawde rewelacja. Marta Gy zostanie moim kamerzysta, istny surwiwal. Zgarniemy za to kupe kasy. Akurat zarobimy troche banknotów. Pojedziemy sobie na trase za Thomem, pokoczujemy pod Jego hotelem tu i tam. Ten facet zabił mnie totalnie, tańczył jak Ian C,
ma piękne oko, pisze niepowtarzalne teksty. Zaraz dokarmie się bootlegiem, bo czasem niedobrzy ludzie zasłaniali.Chciałam jeszcze o efekcie cieplarnianym coś napisać, ale zapomniałam co tam w sumie.
Karma police itd itp


Żeby nie było, że tylko wzdychać i idealizować potrafią ..

Ja 23:44:08
Tomiątko najsłodsze
Marta Gy 23:44:43
a on ma jakąś chorobę oczu chyba
Marta Gy 23:44:49
bo mu trochę zjeżdżają w inne strony ; p
Ja 23:45:03
no troche wyglada jakby w ogole niedorozwiniety byl
Marta Gy 23:45:12
<3333
Marta Gy 23:45:18
i tak loffficma

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

tutu,kanikuły.

Muzyka i Wino kierują moim zyciem.
Piątkowo - sobotnie popisy kulinarne, dyskusje polityczno-historyczne. Dziękuje.
Radiohead, God, Porcupine, Placebo. Na to czekam.
W tym czasie popracuje, Travel'a poczytam, innych dziwnych dźwięków posłucham.
25 a potem Września chce! Zielonego Zawiniątka obok.
Moby-miastake i wakacje sobie płyną beze mnie.

wtorek, 16 czerwca 2009

sesyjka.

Czerwiec wg staropolskiej tradycji - dla prawie każdego żaka - do dupy jest.
Doniczki wylatują przez okno, zamieszkała w dresie.
O jedy. Kawa wylewa się uchem, nocny marek, słońce razi, nie odezwę się - bo nakrzyczę i ugryzę.
Do porzucenia Poznania przed kampanią wrześniową - całe dni 12.
Rewelacja , doprawdy. odnosze wrażenie, że ktoś porwał mi mózg. Dlaczego za bredzenie nie wypełniają tej małej, malusienkiej, zabawnej, zielonej książeczki ?

czwartek, 21 maja 2009

rw.

Rzucę studia, za nim one rzucą mnie i zacznę sobie pracować w sklepie Muzycznym. A potem zostane prawdziwym podróżnikiem, nie taką odmiana, co to nia sam levi-strauss szydzil. Chcialabym uslyszeć kazdy język świata na zywo, w jego rodzimym otoczeniu,wypić herbatę w zaśnieżonym barze na Alasce, posiedzieć na chłodnej islandzkiej trawie i czuć jak marzną dłonie,pobyć całą sobą, a nie tylko palcem na Celebes. Głupie to, ale studia są doprawdy jeszcze głupsze.

piątek, 8 maja 2009

3a Hawy Cobemckyy PoguHy !

Ukraina to bardzo dziwna kraina i smutno wrócić do Polski.
Dziwna z perspektywy marty-polki.
Ogólnie to spędziłam 6 dni w pociągu, który IIIklase transsibu udawał, pojawiły się we mnie jakieś ruskie myśli, wiem jak wygląda kalmar, wiem już dlaczego moskiewskie chłopy czerwoną paszcze mają, sama na taką chorobę zapadłam,wypiłam, wypaliłam, przemyciłam, a przede wszystkim to zobaczyłam i poznałam wiele.
I w ogóle święto pracy i milicja, i okręty pewne czarnomorskie.
I babuszki, dziury też, XPAMy różne takie. I ostanowki, dworce jakieś.
Malciki!
Ładnie tam, ładnie.
A Polska to bogata i smutna bardzo się okazała.

niedziela, 19 kwietnia 2009

meganom.

Środy i soboty moje serce chce.
Krymu!
Jego spojrzenia, MartyGy z koniakiem, the doors i rosyjskiej składni.
Biletu nie zapomnieć.
Paka!

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

ten wiatr cieplejszy.

Wiosna w mieście.
W nocy śpie, wieczorem poucze się nawet. Za dnia podziwiam Poznań z perspektywy ławki czy trawnika.
Lubię te studia i ludzi tych. Nie bawię się już w marzycielstwo, nie ma już litrów kawy, nikotynowego oparu.
Żyję całkiem spokojnie, po-studencku w Poznaniu. Piwo, spacery, trawniki, rynek, warta, malta, tramwaj, piastowskie, PINK FLOYD, ksero,mapa i koktajle.
Aż nie ma o czym pisać.
F.

ps. wracaj do Poznania.