czwartek, 21 maja 2009

rw.

Rzucę studia, za nim one rzucą mnie i zacznę sobie pracować w sklepie Muzycznym. A potem zostane prawdziwym podróżnikiem, nie taką odmiana, co to nia sam levi-strauss szydzil. Chcialabym uslyszeć kazdy język świata na zywo, w jego rodzimym otoczeniu,wypić herbatę w zaśnieżonym barze na Alasce, posiedzieć na chłodnej islandzkiej trawie i czuć jak marzną dłonie,pobyć całą sobą, a nie tylko palcem na Celebes. Głupie to, ale studia są doprawdy jeszcze głupsze.

piątek, 8 maja 2009

3a Hawy Cobemckyy PoguHy !

Ukraina to bardzo dziwna kraina i smutno wrócić do Polski.
Dziwna z perspektywy marty-polki.
Ogólnie to spędziłam 6 dni w pociągu, który IIIklase transsibu udawał, pojawiły się we mnie jakieś ruskie myśli, wiem jak wygląda kalmar, wiem już dlaczego moskiewskie chłopy czerwoną paszcze mają, sama na taką chorobę zapadłam,wypiłam, wypaliłam, przemyciłam, a przede wszystkim to zobaczyłam i poznałam wiele.
I w ogóle święto pracy i milicja, i okręty pewne czarnomorskie.
I babuszki, dziury też, XPAMy różne takie. I ostanowki, dworce jakieś.
Malciki!
Ładnie tam, ładnie.
A Polska to bogata i smutna bardzo się okazała.