Nie wiem co o tym myśleć. To nie do końca monotematyczność.Ale takie wpadanie w zamienne obsesje jest naprawde szalone, czasem męczące. Aktualnie uspakajam się pod względem uwielbienia dla Kosińskiego ( na zawsze będzie tym największym i najlepszym ) i zapadam - uwaga - na Iwaszkiewicza. Kto by pomyślał. Dzieciaki płaczą nad jego tekstami przerobionymi w wersje lekturowe dla gimnazjum/liceum. Sama raczej omijałam to nazwisko znacząco. Może to jednak jakieś zrządzenie losu. Przyjaciółka kiedyś mieszkała na ulicy im. Iwaszkiewicza. Nie ma co ukrywać, sama znam przyczyne tych wszystkich paranoji, uwielbień, obsesji,miłości. Tragizm życiowy. Tak właśnie. Tragizm życiowy. Doceniam i upajam się czyjąć twórczością jeżeli powstaje sobie na fundamencie jakiejś agonii, dramatu, uniesienia, smutku, paranoji, zawirowań psychicznych, namiętności itd. Właśnie to do mnie przemawia.(mecenaska tragizmu życiowego -_-) Zamiast na jutrzejszy egzamin siedze sobie i wyobrażam Iwaszkiewicza. Dobrze byłoby się cofnąć w czasie. Jak chodził z tym swoim Tadeuszem po sadzie, pisał do Niego listy a potem "Maskarade".Jutro rocznica Jego śmierci.Nawet okrągła - o ile dobrze się orentuje. Co do obsesji. Aktualnie Lynch ode mnie oddycha i w ramach obsesji na punkcie filmu 'An Education" ( na polski wsadzili jako ' byla sobie dziewczyna' ). Premiera jakoś w marcu. Polecam film. Niby fabuła sobie prosta, fajna. Ale oczyścił mnie wewnętrznie. Pomijam przystojną obsade. Na Kaponierze wisi plakat o którym marze. Nie żebym podżegała. Ale naprawde świetny jest.
Z muzycznych - nadal z DM się lecze. Myśle, że to jeszcze troche potrwa. W sobote black celebration i znów się naładuje.
Ogólnie tyle. Musze więcej tego Iwaszkiewicza poczytać, aby poprawić wysławianie się, bo jak widać marnie.
Z muzycznych - nadal z DM się lecze. Myśle, że to jeszcze troche potrwa. W sobote black celebration i znów się naładuje.
Ogólnie tyle. Musze więcej tego Iwaszkiewicza poczytać, aby poprawić wysławianie się, bo jak widać marnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz