sobota, 31 stycznia 2009

środa, 28 stycznia 2009

tututu.

Siedzimy w Głośnej Samotności i czytamy (?) Wojaczka. Cały czas coś cytujemy, jedna osoba pokazuje drugiej co zwróciło jej uwagę. W między czasie pokaz slajdów z wyprawy Mongolskiej. W tle referujący głos, śmiech. Potem mówimy o Krymie, zebraniach, wyborach. W torbie stos ksiązek, kser. Widmo jutrzejszego koła i spotkania z 'rysiem'. Uśmiech na wspomnienie słów : ' niech panie wpisza, że was nie ma na wykładzie'. Mam cole i list od rodziców. Myślę, że tak powinno być.

PS. Potrzebuje 4 dni w zamknięciu. A być moze zdąze ?

Posłuchajcie tego, na co macie ochote. no.

niedziela, 25 stycznia 2009

I could sleep for a thousand years.

Jestem tak zmęczona, że powiem to głosno.

Lubię. Zwykłe nie jest.


poniedziałek, 19 stycznia 2009

'80.




CHCĘ!





Najpiękniejsza koncertówka swiata. Solówka Martina i Gahan - patrząc na niego chce się istnieć ;)

czwartek, 15 stycznia 2009

martius.

Niech juz będzie marzec.
Styczeń - luty to najgorsze co spotyka człowieka w zyciu.


W marcu dzieją się ciekawe rzeczy. Np koncert PRR i I dzien wiosny wg Kalendarza Gregoriańskiego.

A może niech już listopad będzie.
Listopad i marzec wypadają co roku tego samego dnia tygodnia. Ciekawostka taka ot.




Nadal ich kocham.

Mam jutro mega ważne kolo. Z tej okazji dokończe sobie serie Mushishi i pójde spać.

wtorek, 13 stycznia 2009

It could happen to you.

To dopiero druga godzina kiedy zakroplowana, z krwiobiegiem zaopatrzonym w medykamenty leże w moim poznańskim łóżku, a już rzucam o ściane myślami pokroju 'radiohead'. Moja playlista bynajmniej wspiera mnie w leczeniu. Ponoć to co w głowie przekłada się na nasze zdrowie fizyczne, czy tam na odwrót, a może vice versa.

W każdym bądź razie mam w oknie księżyc, smutną playliste, nie moge napisać raportu na ang, bo jak. I zakładm wyzdrowieć do kiedyś tam.

Życie jest cięzkie, tak bywa, ale kiedy człowiek się na coś porwał, musi iśc dalej. Inaczej niewypada. I nawet ledwo leżąc i majacząc jest w stanie coś na bloga napisać. Tak to właśnie jest.

środa, 7 stycznia 2009

gdybalizm.

Kiedy człowiek czołga sie pod górke moze sobie po-gdybac.
A gdyby tak postaral sie dawno temu i teraz wysilal swoje szare komórki w Instytucie Konfucjusza a nie tu, nad czyms co ma ochote spłukać w toalecie (?!)
Sesja Moskiewska miała ślimaczyć caly luty, a wg rozpiski zamknie sie w dniach 2 - 6.
Cieszyc sie czy złapac za głowe kolejny raz ?
Alt mi nie działa.
I ryje ryje ryje, ale widocznie tylko w moich wyobrazeniach. Blok dalej ryje Tort.
Zycie jest zaskakujące, doprawdy.




9lazy9

Zeby sie zrobiło choć troche jazzująco.

wtorek, 6 stycznia 2009

zzzzz.

wrażenie - deja vu mi się robi. ( wikipedia )
Ale może jakieś lepsze będzie, specfyczne takie, a'la deja vu bo inne ?
Po studencku pod górkę. Nadszedł ten czas, kiedy ci, którzy bać sie powinni - wreszcie się boją i opada, zgrzyta dosłownie wszystko. Los jest okrutny. Było fajnie, więc teraz musi być mniej fajnie.
A niektórzy się cieszą, zapewne.


I chyba wreszcie pora. Mój typ, zdecydowanie najlepszy album '08.
God Is An Astronaut - God Is An Astronaut.
Wybrednym sie spodoba. I być może tylko wybrednym :]

New Years End