Po głowie chodzi mi utwór nr 3. Wirtualność denerwuje mnie niemiłosiernie i męczy. Siedząc na łóżku ( za oknem śnieg, biały śnieg ) oglądam reprodukcje ( ocaliłam je, miały spłonąc albo zbutwieć ). Chodze wcześnie spać, nie mogąc zasnąć - 'może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz' - można zanucić. Coś przegapiłam, w tym problem.
Ostatnio cały czas robie zdjęcia. Upamiętniam kazdą sytuację. Od najzwyklejszej rozmowy, przez naszą 'naukę', wejście na egzamin ( z grozą przed włącznie ) po te najlepsze spotkania, po godzinach :) To dlatego mogę teraz oglądąć nasz kultowy czwartek. Przygotowania piątkowe. I wczoraj.
Dziś cały dzień leże i czytam książki. A już jutro będzie tupot Maksa i śnieg na butach.
Trochę szkoda, że póki co na przechwalonym Hajnekenie nie zapowiada się w sumie nic specjalnie ciekawego. Czekam na jakieś BUM, na jakieś OJAAAA. Więc czekam. I póki co wybieram się tam czysto towarzysko, aby spotkać te wszystkie znajome glosy z Wroclawia czy spod granicy niemieckiej i innych rejonów Polski :)
Byliśmy dziś na Morasku, bo Ryszardowi nie chciało się zrobić dyżuru na HCP. A poza tym chciał nas ukarać za wschodni patriotyzm ( sam wyznaje USA ), więc wybrał takie a nie inne miejsce ( ironiczne ). Irkuck, Irkuck po prostu ( pole, śnieg, tundro-tajga, nic innego ). W między czasie dowiedzieliśmy się, że na mailu czekają na nas wyniki z Historii. oczywiście na Morasku jest internet, ale nie pozwolono nam skorzystać. Nie bo nie.
Marta zgubiła dziś płaszcz :( no cóż, wszystko zgubić można .. Tym bardziej, że z '1' dwa jej się robi ..
Wild Child is getting older. Remember - All the Children are insane! :)
Życie polega na śmianiu się i czytaniu książek. Nie-udane egzaminy ( po tym jak solidarnie opuszczamy sale .. ) zapijamy goracą czekoladą. Nogi zamiast tramwaju. Nieważne jak jest. Dziś wreszcię będzie piżama zamiast błędnego wzroku o 4 nad ranem. Po tych trzech tygodniach niepokoju, litrów kawy, nikotyny na piastowskim i cegielskim naprawde trzeba mi Kinga i Podrózy z MasterCard.
Przyjemny Remix.Polecam bardzo. ( DM by Kruder & Dormeister ) ( Polecam tych Panów )
Niestety, wydaję mi sie ze tak właśnie jest. ( tak, ze interesujemy sie czymś, uwielbiamy, mamy co do tego całkiem uzasadnione plany, ba - nawet wiedze, ale kiedy przychodzi nam do 'publicznego' rozliczenia sie z tejże wiedzy - 'rzecz ta' staje sie wręcz znienawidzona, wiedza w cudacznych okolicznościach wyparowuje z człowieka, chce się tylko rzucać ksiażkami, krzyczeć, błagać o sen i spokój. Ogólnie to mam jutro egzamin z Geografii Wschodu. I nie widze tego. ) Powodzenia.
Słucham sobie. My Bloody Valentine to naprawde dobry zespół.Ci od 'wpatrywania się w buty' i w ogóle.
W ramach sesji obejrzałam sobie wczoraj kolejny raz genialny film jakim jest HIGHWAY ( Kojarzycie 'I Twoją Matke Też' ? Przywodzi na myśl ).
To było w nocy. Rano wyruszyłam na przejażdke po Dolnej Wildzie. W trakcie towarzyszyły mi te optymistyczne dźwięki, istny czil ałt
Poczułam sie jeszcze lepiej.
A teraz oglądam i dech zapiera - ile jeszcze rzeczy trzeba nam zobaczyć.
wiec zróbmy swoje, zdajmy żeby bylo. I wyjedźmy wreszcie. Spotkanie ludzi, którym 'schemat marzeniowy' układa się dokładnie ( naprawde dokładnie ) identycznie - zobowiązuje.
Pochłania mnie neolit, paleolit i inne... -> kłamczucha albo marzycielka :)
Swoją drogą. Highway nieźle komponuje się z The Doorsami.
Chciałabym teraz posiedzieć w fioletowym fotelu. A potem wyjść, bez walizki, np na pociąg do Mongolii. Albo do Szwecji. ( a tu tylko ten tramwaj, ten tramwaj dziwny, co na egzaminy wozi nieustannie ).
-> w ramach Platona.
A najbardziej na świecie to chciałabym zdać sesje.