To dopiero druga godzina kiedy zakroplowana, z krwiobiegiem zaopatrzonym w medykamenty leże w moim poznańskim łóżku, a już rzucam o ściane myślami pokroju 'radiohead'. Moja playlista bynajmniej wspiera mnie w leczeniu. Ponoć to co w głowie przekłada się na nasze zdrowie fizyczne, czy tam na odwrót, a może vice versa.
W każdym bądź razie mam w oknie księżyc, smutną playliste, nie moge napisać raportu na ang, bo jak. I zakładm wyzdrowieć do kiedyś tam.
Życie jest cięzkie, tak bywa, ale kiedy człowiek się na coś porwał, musi iśc dalej. Inaczej niewypada. I nawet ledwo leżąc i majacząc jest w stanie coś na bloga napisać. Tak to właśnie jest.