czwartek, 21 maja 2009

rw.

Rzucę studia, za nim one rzucą mnie i zacznę sobie pracować w sklepie Muzycznym. A potem zostane prawdziwym podróżnikiem, nie taką odmiana, co to nia sam levi-strauss szydzil. Chcialabym uslyszeć kazdy język świata na zywo, w jego rodzimym otoczeniu,wypić herbatę w zaśnieżonym barze na Alasce, posiedzieć na chłodnej islandzkiej trawie i czuć jak marzną dłonie,pobyć całą sobą, a nie tylko palcem na Celebes. Głupie to, ale studia są doprawdy jeszcze głupsze.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Torcie, aczkolwiek masz rację w pełni, pomysl, ze konczysz te studia, by zarobic kase, za która bedziesz mogla pojechac, zwiedzic i zrobic cokolwiek zechcesz ;) taka mala otucha w chwilach zwatpienia:*