Tak więc.
PKP to jednak troskliwa instytucja. Kiedy trzeba - rozbawi, zajmie się, urozmaici żywot.
Przygoda jakaś czy coś.
Obudziłam się rano ( po godzinie snu ) z przeświadczeniem, że dziś nudno nie będzie.
O dziwo - zjawiłam sie na dworcu - jak na mnie - aż nazbyt punktulanie.
Wsiadłam, zakupiłam bilet ( Konduktor pomysłowo wypisał jeden bilet na 6 osób ), zajęłam miejsce przy oknie, na przeciwko mnie towarzystwo starszej Pani, książka, spojrzałam w okno.
minuty dwie.
I pociąg stoi.
Siedziałam w wagonie nr 1, więc chcąc nie chcac, podsłuchało mi się rozmowe radiową (krótkofalową ?) pana konduktora i innych panów konduktorów, czy jakichś tam.
Na torach nastąpił jakiś wybuch, postoimy troche, awaria,pociąg nie ruszy, nie wiadomo o co chodzi, co się dzieje. I w ogóle nic nie wiadomo. Oprócz tego, że stanęliśmy i tak stać będziemy (długo).
Nie wiedząc co robić, a przeczuwając najgorsze, zadzowniłam do Mateusza, że awaria
( nie wiem czy liczyłam na to, że nie zauważył czy co). Powiedział, że właśnie zauważył, że tak jakoś wolno jedziemy. Powiedziałam, że juz nawet stoimy i co teraz, bo ponoć mamy tak stać dobre dwie godziny.Mateusz - idziemy do Poznania pieszo.
Zabrałam wszystko co miałam do zabrania i wyszłam z pociągu. Mateusz już stał i rozmawiał z konduktorem. 'Tak, awaria, postoimy troche, najmniej dwie godziny'.
( dlaczego miałam przeczucie, że mnie to kiedyś spotka )
W pociągu była też Michał, Pewien Ktoś i Paulina, spieszący na egzamin. Tak więc wysiedliśmy
na tym odludziu ( wcześniej zostawiłam grupowy bilet komuś tam. nie jestem pewna,czy trafnie ).
I co robić ? Trzeba dostać się do Poznania, czas leci, czas goni, każdy z nas umówiony na godzine, a my stoimy, gdzieś tam w polu, niewiadomo gdzie, brak tego miejsca na mapie. Stanęliśmy na środku szosy i myślimy.
W końcu wykonano telefon do kolegi, który także mial dziś spieszyć do Poznania. Określilismy mniej więcej położenie odludzia. Pojawił się problem - nas 6, miejsc 5. Nieważne, najwyjżej mandat, do Poznania trzeba się dostać.
Przyjechał, zabrał, zabawnie było. Mniej więcej każdy zdążył na czas ( przypadkowo same remonty, objazdy i inne takie ).
Cały dzień uśmiecham się na wspomnienie tej historii. Tak dowocip losu. Akurat kiedy jak najbardziej gdzieś, dokądś spieszymy - dowciapny los zatrzymuje.
A ja straciłam 6zł 30gr.
***
Dziś są JEJ urodziny. Tej która znów jest. Bo Kłapouchy, bo różowa szczota, bo czub na
głowie, bo 'fiolet jedyny słuszny kolor', bo zielona herbata, bo też em., bo luty, bo Piwnica, bo Poznań, bo Plac Wolności, bo bezpieczeństwo, bo wruuuum, bo celtycki tatuaż, bo magia i czary mary,bo tarot, bo Czarodziejka z Księżyca, bo 'I do't wanna...', bo 'Pass this on', bo widzenie ducha, bo mms, bo ksiażkowe himalaje przy łóżku, bo książka do snu, bo wierszowanie, bo milczenie razem, bo kicanie, bo rzucanie się, bo kukanie przez ramie, bo HERBATNIKI,bo wino, bo tata z gumowym uchem, bo klawiatura, bo do rana, bo zielona spódnica, bo glany, bo słucha, bo mówi, bo poprzeklina ze mną na los, bo uśmiechanie się ekranu, bo Twoją Matke Tez, bo skałki, bo u Niej K u mnie J, bo oui, bo 'po domowemu', bo fajka wodna, bo wiśniowy fetysz taki.
I w ogóle mowe odbiera. Sun.
***
A weekend odbędzie się w podwarszawskiej puszczy. ( szkoda, że gdzieś tam jeszcze rodzina w tle ... )
***
Przegląd youtube 'Part któras tam'
Dead Kennedys Bo ON jest niesamowity na scenie! (niesamowity!)
The Smiths Bo legenda, bo taka miała być mlodość, bo taki koncert to MARZENIE
The Knife Dla Yenn ;)
Kuba odległe krainy, ambientowo.ah.
M83 Moje słuchawki to kochają.
a jak dla kogos 'za delikatnie', proszę bardzo, remix z samplami m83 ->
M83 remixRemy Zero Lubiane.
Apollo 440 bóg ma własnie taki głos i zwie się Mackenzie.
***
Najgorsza jest niepewność, życie konsumpcyjne, a Dzieci Kukurydzy.