wtorek, 26 sierpnia 2008

Sierpniowe zamiatanie.

w modelu rodzinnym 3 + 1 ( rodzice, pies + ja ) wyruszyliśmy na wieś, aby uporządkować domek letniskowy po babci. Po tych kilku latach mama doszła do wniosku, że wreszcie trzeba coś z tym zrobić. Że wreszcie te wszystkie wspomnienia mogą zostać przez nas poruszone,poprzestawione, niektóre wydane, inne sprzedane, jeszcze inne spalone, zzłomowane itd ..

Ten domek ma bodajże 108 lat. Spędzałam w nim wakacje przez 14 lat. Stare, dębowe meble, zabytkowe pianino, skrzypiące schody, okiennice, piece kaflowe, strych, gadające komody, krok ku współczesności - czarno biały telewizor, radio z budzikiem. A za tym wszystkim miłym i przyjemnym do wspomnienia pojawia się fakt, którego niestety już nie da się pominąć - trzeba to sprzedać.

Więc sprzątamy, układamy i inne takie.
A ja przede wszystkim patrze.

Pojawia się przynajmniej jeden plus mojej wyprowadzki. Rodzice częśc Domku Babci umieszczą na moim, teraźniejszym miejscu.

Ale w sumie nie o tym chciałam. Będąc tam w sobote, kiedy wreszcie sprobowałam cokolwiek ruszyć, pod konduktorskimi płaszczami Dziadka znalazłam rzecz ciekawą.


Walizka. Bardzo stara walizka. Raczej niewielka, podręczna. Okazało sie, że jest to walizka, z którą Moja Babcia (wtedy dziecko) 'podróżowała' w '39.
A w niej. Spinki, długopis, listy - bardzo dużo listów, zdjęcia, Elementarz.

( Lubie listy, lubie kartki, pocztówki. Wszystko, co przychodzi do mnie pocztą tradycyjną. I nie ograniczajmy sie tylko do przesyłek - allegro. )

Czarno-białe zdjęcia. Stare, bardzo stare i jeszcze starsze.
To jest właśnie wspaniałe. Nie kolorowe jpg, cyfrowe, na ekranie, które jakimś cudem, dziwnym zrządzeniem zawsze i tak prędzej czy później przepadnie.

I pożółkłe listy, które są czymś więcej aniżeli mail na naszym dysku, którego w dalszej lub jeszcze dalszej przyszłości czeka -> 'usuń', klik i 'opróżnij kosz'.

A Elementarz propaganda jakoby. Na str nr 2 fotografia przywódcy narodu niemieckiego, a wokół niego gromadka małych dzieci wręczających owoce matki ziemii. Rocznik '39.

Pół godziny maszerowałam po pokoju tam i z powrotem, spogladając na walizke. Nie wiem dlaczego. Zdarza się, po prostu.

****

Ostatnio troche czasu brak, ale Muzyka i tak musi grac. Dlatego w ramach tego kolejny przegląd z cyklu : "wspominamy z Youtube"

Diana King - Shy Guy z Yenn wspominamy młodość. Dziękuje za przypomnienie :)

Pati Yang - All That Is Thirst Nie znam bardziej niezwykłego i magiczniejszego video.

Bruce Springsteen - Streets Of Philadelphia (live) Nieśmiertelny On, nieśmiertelne dźwięki, nieśmiertelne słowa.


J.Frusciante - How Deep Is Your Love ... <3


a tutaj oryginał BG - How Deep Is Your Love


Lupe Fiasco - Superstar Luuuuubie. Pewnie o Santosa chodzi. :)

Moby - Natural Blues Video, które intrygowalo mnie od zawsze.

The Cure - Love song Chyba tak poznalam The Cure właśnie ..

The Cure - Pictures Of You Być może ulubiona. A przynajmniej jedna z Trzech.


*


Richard Ashcroft - dziś chyba ulubiony głos (poza tym utalentowany, fajny chlopak :)). Jeden z ojców The Verve - brytyjskiej legendy rocka alternatywnego, britpopu ( dobrego, czystego, świeżego, oryginalnego britpopu. Jeden z pionierów tego gatunku.). Przełom lat '80 - '90. To mówi samo za siebie.

The Verve - On Your Own (live)

A znamy The Verve chociażby stąd :) -> Cruel Intentions








środa, 20 sierpnia 2008

Nie ma jak w domu.

Nadszedł czas.
Tak więc poszukiwania mieszkanie rozpoczęte.
w poniedziałek dostałyśmy od znajomej namiary na pewnego pana oferującego wynajem mieszkania. Jeden telefon i już byłyśmy umówione ( na dziś ). Celem było obejrzenie lokalu, zapoznanie z warunkami itd itp. Wiadomo.


Niestety los bywa dziwny, nieprzewidywalny, złośliwy. Z różnych powodów nie mogłam dziś wyruszyć do Poznania. Jednak zadzwoniłam do Kasi, aby mimo to nie rezygnowała ze spotkania. Obejrzała beze mnie, a ja zdam się na jej ocene. W końcu oczekujemy tego samego.


Kasia umówiła się z właścicielem na godzine 17.00
O 17.15 dostałam już telefon. Mieszkanie fajne, duże, koszty takie i takie. No i odpowiednia lokalizacja, co bardzo istotne.Jeżeli się zdecydujemy, w następnym tygodniu możemy podpisac umowe. Teraz jednak trzeba wpłacić kaucje taką i taka, aby nikt nie uprzedził nas w tym zamiarze.

Kasia wpłaciła.


Pod wieczór poczułam jednak większy niepokój. Napisałam do Kasi, aby powiedziała mi coś więcej na temat tego mieszkania. Jakies 'nieznaczące' szczegóły, typu widok itd

Telefon Kasi i gromki śmiech.

Sytuacja po podpisaniu umowy :
Kasia i Marcin wyszli z mieszkania, zadowoleni i spokojni - no ba, wreszcie mamy lokum. Po Kilkunastu minutach telefon od właściciela. Z pewnych źródeł ( ? ) dowiedział się, że w roku akademickim planujemy pracowac. Dlatego też On nie może wynając nam za tyle mieszkania ... Jeżeli chcemy pracowac - musimy płacić więcej (n/c)

No cóż.
Kasia rozsądnie zerwała umowę. Na szczeście mamy potwierdzenie wpłaty zaliczki, uczciowy pan zagwarantował zwrot . Odbierzemy pieniądze i pożegnamy pana.

( Pomijam Jego wczesniejsze komenatrzo-życzenia, pokroju :'żadnych schadzek' itd ...)

Tak, tutaj nadaje sie tylko jeden, Tortowy komentarz: 'Żal d*pe ściska".No własnie.



****

The Knife - Szwedcy mistrzowie muzyki ( indie ) eletronicznej.
Zamiast tworzenia biogramu - teledysk + mp3 ->


Heartbeats - świetny utwór wyposażony w równie świetny teledysk. BARDZO POLECAM!

Pass This On - bardzo wysoka rekomendacja! usłyszane raz - nie chce wyjść z głowy. POLECAM.

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Dziwnotyzm ( and Norwegian Trip)

Kupiłam dziś sierpniowy Voyage ( faktycznie, prawie miesięczne opóźnienie ).Popularny magazyn o podróżach. Jak na znakomitą, podróżniczą prase przystało - str nr 3 - 4 - reklama T.C (koniec robienia darmowej reklamy:D) - ujędrniającego, wyszczuplającego kremu do ramion ( + antywiotczenie )(Fascynujące po prostu). Jak widać, teraz już ze wszystkim można sobie poradzić. Wcale nie trzeba się kroić. Tylko codziennie sumiennie smarować. Zakładając, że do każdej części ciała jest inny taki krem - jest czym. Powodzenia.

Chore to.

Z założenia nie oglądam już TV. Ewentualnie Travel. Jeżeli film - naprawde gruntownie dobrany ( ostatnio - Karate Kid ).
Moze to w jakiś sposób uchroni mnie przed paranoją, która kolejno ogarnia wszystkich.
Zresztą. Nie trzeba mi wiele mówić. Obejrzeć mozna.

POLECAM -> TV ASPIRACYJNA


Mam nadzieje, że Mr Marchew wybaczy powielenie. Ubiegł mnie, tradycyjnie. Tak to jest, kiedy 2 ludzi myśli identycznie ( już od kilku lat zresztą ) ;)


Udało się spotkać z A. Po prawie pół roku wrócił z Norwegii. Ponoć kraj - ideał. Za dwa tygodnie wyrusza tam spowrotem. Tym razem prawdopodobnie na stałe.
Płynąc tam nie znał ani jednego słówka po norwesku ( ponoć ). Teraz operuje nim w miare swobodnie ( nie wiem, nie znam ).
Mieszkańcy tego najczystszego miejsca w Europie ( wszystko jest na prąd, praktycznie brak kominów )przywiązują ogromną wagę do pracy. System 7 dni w tygodniu po 10 - 12 h to dla nich norma.

A po pracy zapewne Muzyka.

Röyksopp - Przedstawiać nie trzeba. Wizytówka Norwegii po prostu.

What Else Is There (live)
Gdyż wersje live zawsze są najlepsze ..


Ponizszy utwor zebrał raczej nieprzychylne rezencje. Jednak wg mnie jest w nim coś bardzo zmysłowego :)

Only This Moment

sobota, 16 sierpnia 2008

a ten stolik, proszę pana, robota ręcznie malowana...

3 (4) utalentowanych mężczyzn, stolik i odległe krainy. To właśnie KARBIDO. Nie chce szufladkować, opisywać, katalogować tego co robią wspomniani artyści . Dopuściłabym się wielu uproszczeń. Tego trzeba posłuchać, to trzeba zobaczyć. Youtube, najlepszy głośnik czy słuchawki nie oddadzą prawdy o emocjach, które towarzyszą każdemu pojawieniu się Karbido na scenie. Muzyka i niezwykłe widowisko. SZTUKA. Teatr dźwięku, w którym każdy drobiazg ma swoje znaczenie. Dźwięk i obraz tworzą harmonie. Obraz nie jest jedynie tłem, dźwięk nie jest jedynie dodatkiem.


Zasłyszane, zobaczone z przypadku. I bardzo dobrze, że przypadki aż tak rządzą światem. Nie byłam na ani jednym z zaplanowanych koncertów. Trafiłam na przypadkowy, najlepszy.


4 panów, stolik i moja myśl, że zapewne kolejni utalentowani Szwedzi ( nie wiem dlaczego właśnie o Szwedach wtedy pomyslałam ). Projekt, który dane było mi przede wszystkim usłyszeć nosi bardzo wymowną nazwe, albowiem : "Stolik". Scena jakby pokerowa - dorośli mężczyźni siedzący przy stole - pierwsze skojarzenie. Aryści siedzą, grają ( udzerzają w zakamuflowane struny, szurają kieliszkami, momenatmi ), tworzą, działają na wyobraźnie.


Atmosfera była naprawde niezwykła. Ogromna przestrzeń, ciemność, głęboka noc a wokół zachwycające, zaskakujące dźwięki. Dla kogoś, kto zachwyca się ambientem - noc marzenie. Początkowo stanęliśmy sobie gdzieś 'w kącie' ( jeżeli mozna mówić o czymś takim na potęzżnym polu ), po chwili skończyliśmy jak wszyscy - leżąc, z zamkniętymi oczami.

Dopiero po fakcie dowiedziałam się, że miałam doczynienia z Wrocławskim ( tak, wrocławskim! made in Poland. a jednak )zespołem. KARBIDO powstało na przełomie 2002-2003r.Początkowo luźny projekt 2 ludzi. Jednak w zespole pojawiają się kolejne osoby, nagrania, rozpoczynają się prace w studio. W roku 2005 wydano debiutancką płyte : "Karbido".

Jednak najważniejsze są PROJEKTY zespołu. Bardzo ciekawe, niezależne, zaskakujące. Zespół wykorzystuje w nich wszelkie aspekty sztuki - teatr, kino, opere, filmy animowane ( chociażby Bolek i Lolek ..)itd.


Jak mówią sami artyści - gra na stoliku jest dla nich ucieczką w absurd. Stolik wykonany z desek klonowych, wg projektu zespołu ...

Stolik staje się już produktem światowym. Karbido - artyści znani i doceniani poza granicami Polski. W Polsce zapewne tezż ... w każdym bądź razie sama usłyszałam ich całkowicie przypadkowo. Niestety - nie często mamy okazje zetknąć się z tak interesującą awanagardą.

***

Do posłuchania :

The Table: West

I obejrzeć warto :

The Table


***

Uwielbiam taką pogodę, uwielbiam ...
Teraz tylko na spacer, niekoniecznie z parasolem. A potem znów słuchawki/książka, kolejny kubek zielonej herbaty. Jak nakazuje lenistwo - koniecznie ekspresowej.

A tak w ogóle - naprawde nic się nie chce ...

Nie napisze o Pekinie. Moje zainteresowanie polityką osiąga w tych dniach swoje minimum.
Mogłabym ewenutalnie porozwodzić się na temat wrażeń kibica ( ? ) ( szermierka ). Ale ile tam sportu w sporcie ? (Niczym Mrożkowe zapytanie "ile cukru w cukrze" ).

Spogladam na to wszystko z wielkim dystansem. Już nic mnie nie dziwi, Pekińska olimpiada nie wywołuje jakichś potężnych, znaczących uczuć. Patrze jak na przedstawienie. Najgorsze jest to, że to właśnie jest przedstawienie.

Olimpiada 2008, Pekin - show. Małe, chińskie Robociki zaprogramowane na kolejny medal.

Nie chce tego oglądać.

piątek, 15 sierpnia 2008

z islandzka.

Rzecz najstotniejsza - wszystko tutaj dzięki pewnemu Panu A'free.

***

Rzecz kolejna - konwencja ścislej, bliżej nieznana i nieokreślona. Z założnia blog muzyczno - literacki. Ale co też z tego będzie ? Pewnie bałagan taki jakiś ..

***

Po wielkich trudach - nareszcie jest. Nieskładne wyrażenia, wklepane tutaj pomiędzy dostareczniem kolejnej łyzeczki i zaparzeniem kawy ( imieniy mamy ).
***

Pierwsza notka. Powiedzmy, że jakby skromna namiastka moich 2 pasji - Islandia, muzyka.A więc muzyka prosto z Islandii.
Początek przygody, powiedzmy sobie szczerze - standardowy - a więc SIGUR ROS.Błogostan, coś magicznego, cudownego. Od 7 lat zasłuchuje się w tych uzależniających wręcz dźwiękach. Kiedy odkryłam Sigur Ros te dobre 7 lat temu - była to całkowita nowość, coś bardzo orygianlnego, eksperymentalnego ( a co dopiero 14 lat temu, kiedy powstawali!). Obecnie każdy Sigur Ros 'zna', słucha, a przynajmniej kojarzy.


The Nothing Song
Uwielbiam te dźwięki, ten film, uśmiech Penelopy :)


***

Mugison. Zachęciły mnie rekomendacje pokroju - klimay explosion in the sky (!), ambient, ciekawy eksperyment. A przede wszystkim ISLANDIA, ISLANDIA. Niestety - mnie ten Pan absolutnie nie powalił. Owszem - warto posłuchać, znać. Jakoby ikona Islandzkiej muzyki ambientowej, eksperymentu. Ale nie uzależnia, nie chodzi za mną dzień i noc, nie szumi w głowie. Oprócz jednego utworu, który od pewnego czasu naprawde wielbie. Tak, dla tych dźwięków warto było poznać twórczośc Mugisona :)

2 birds


***

AMPOP - bardzo ciekawa formacja rodem z Reykjaviku. Jak sama nazwa wskazuje - przede wszystkim połączenie ambientu i popu.
Ale podporządkowanie grupy Ampop jedynie pod takie gatunki byłoby najzwykleiszym szaszufladkowaniem. Pojawia się też rock,indie. Bardzo przyjemna,islandzka alternatywa. I ciepły głos Biggiego. Polecam.


Cold Facts

***

Bang Gang - wbrew nazwie - wielkiego bang nie będzie. Jest za to subtelnie, do pomarzenia, wyciszenia, pomyślenia. Zamknąc oczy i słuchać. Jednak patrząc i słuchając obiektywnie - niestety - najnowsza studyjna produkcja BG całkowicie mnie zawodzi.
Na szczeście w pamięci nadal bardzo dobry album - Something Wrong (2003). Elektronicznie, Trip Hopowo,Indie.

Kojące :

It's Alright



***

KIMONO - fenomenalna kapela! Jak słychać - Islandia to nie jedynie kolebka marzeniotwórczych, leniwych, błogich dźwięków. Islandzki rock.

Aftermath
***

ANDHERI - ... bo zanim było MUM było sobie Andheri. Pierwotny projekt panów - Gunnar Örn Tynes, Örvar Þóreyjarson Smárason,poprzedzający utworzenie Mum. Natrafiłam na Andheri całkowicie przypadkowo. Początkowo był to dla mnie anonimowy zespół. Wpisywałam, poszukiwałam - nawet google nic o nim nie wiedziało ... FALLEGIR ÓSIGRAR - płyta do której chce się wracać.

Pluto


***
SEABER - ciepłe, przyjemne. ah. elementy folku (!) i indie.

Leniwe, folkujące. Bo czasem warto zwolnić.

Hands Remember

***

... temat rzeka. Zagości zapewne nie raz, nie dwa.

***

w taką pogodę, o takiej godzinie, kiedy ciemno, ciepło, miło, tak na sen ->

Dreams Will Come True

Można i tak :D

Nie zapominajmy jednak, że jutro (dzisiaj) sobota. A nawet w zaciszu domowym można stworzyć sobie taaaneczny nastrój.

SpaceSexy
Polecam!Dobrze chociaż posłuchać, plakaty pooglądac, kiedy być nie można ...