Myślę (sobie), że tenże blog umiera sobie na pewien rodzaj śmierci naturalnej. Złośliwośc losu chciała, abym została obdarzona bardzo ślimaczno-żółwiastym połączeniem internetowym, które w zadziwiający sposób ćwiczy moją cierpliwośc, ale i rozwija, jednocześnie cofając w postępie techniczno-medialnym ( jakby powiedział mój szanowny, wiecznie spiąco-dumający pan mgr/dr/ktoś tam od TI : ' zostałaś wykluczona z społeczeństwa informacyjnego. znajdujesz sie na obrzeżach'). Ale co tam. czytam książki, dotleniam się należycie, realizuje kolejne repertuary kin itd itp. Tylko Muzyki ostatnio troche za mało. To tyle z życia.
Spotkania Na Krańcach Swiata Herzog i Antarktyda. Bardzo, bardzo czekałam na tenże film. Teraz tylko isć i oglądać. Herzog - nazwisko mówi samo za siebie. (chyba,ponoć,tak mi się wydaje.)
Birdy Wharton nie żyje. Dla mnie pozostanie na zawsze, przede wszystkim autorem 'Ptaśka'. Być może to nawet troche 'ujmujace stwierdzenie', w końcu napisał tyle innych dobrych ksiazżek. Ale zawsze cos tam utkwi w człowieku bardziej, a inne przejdzie, draśnie i pójdzie dalej.
Hair Pewnie juz kiedys tam sie nad tym rozwodzilam, ale powtorze tenze wywód. To naprawde niesamowity musical. Warto obejrzec, posluchac, potem ponucić 'let the sunshine in!'.Jeżeli mowa o wersji filmowej musicalu - rezeyserowal ja Milos Forman.
A więc ten sam pan, ktory to wyrezyserowal One Flew Over... na podstawie znakomitej powiesci K.Kesey'a(Pod tym samym tytułem -> 'Lot nad kukułczym gniazdem') ( jedna z tych książek, ktora czlowiek czyta w ciagu doby, a potem nie może uwolnić się od tej calej 'treści',od tego wszystkiego. )
I tak napisałam sobie tutaj o wszystkim i o niczym. Ale wszystko i tak jakby zataczało krąg. O Whartonie musiałam napisac. Ptasiek kojarzy mi sie z "Lotem nad kukułczym gniazdem".Pan od Lotu wtrącił sie tez do "Hair". A Antarktyda tak sam wyszła.
1 komentarz:
cieszę się, że wróciłaś tu Sun :)
Prześlij komentarz