niedziela, 7 września 2008

Puszczyk.

Siedzę sobie tutaj spokojnie w dziwnym stroju i czymś nieokreślonym na głowie.Bałagan dosłownie wszędzie. Nie sądziłam, że perspektywa krótkiego wyjazdu w okolice puszczy, zmusi człowieka do przemieszczania ze sobą połowy życiowego dorobku.

Ogólnie nie lubie Mazowsza, nie zachwycam się Warszawą, ale Badowo jest faktycznie krainą sielską i czarodziejską.

o, whiskey!o, rum!o, gin! I inne takie duchowe uciechy materialnego życia czy tam ewentualnie na odwrót.
I potańczyłam sobie, i innych pomęczyłam sobą, i prawdopodobnie prace znalazłam.

Jakoś nie przykładam wagi do TAKICH wydarzeń. Dopiero po fakcie słuchając realacji mojej mamy, która opisywała wszelkie wydarzenia nazbyt szczegółowo, rozmyślałam sobie zaskoczona : ' więc to tak było', 'To naprawde tak było?', 'aaa, więc to coś takiego było' ...

***

The White Stripes

***

Gantenbein miał genialny pomysł na zycie. Świadomość doskonała. A czasem jednak fajnie mieć jakiekolwiek złudzenia.

***

Dobranoc.

1 komentarz:

Kinestetyczna pisze...

ja mimo wszytsko uwielbiam moją Warszawę :) "a to tak naprawdę było? tak zrobiłam, naprawdę?" taa, skąd ja to znam niestety ^^"